Strach

with Brak komentarzy

Właśnie oglądam wywiad z Elizabeth Gilbert przeprowadzony przez Marie Forleo (podobno to JĄ teraz oglądają osoby, które chcą piąć się wyżej w rozwoju osobistym, rozumiem to po obejrzeniu jej paru wywiadów).

Na początku Elizabeth (autorka bestsellerów m.in. "Jedz, módl się, kochaj") śmieje się z pytania dziennikarzy: "jak przezwyciężyła strach?", który towarzyszy jej nieustannie. Śmieje się, bo ona nie zamierza go przezwyciężać. Ona jest mu wdzięczna. To strach nas chroni, mówi: zwiewasz z morza, bo dziś fale są za duże, nie wchodź do mieszkania tego faceta, nie idź tą ciemna ulica... a mi przyszło na myśl, ze Tak, strach ratuje nasze życia. Bo to dzięki strachowi osoby próbujące skończyć ze swoim życiem są ciągle na świecie. I Bogu dzięki, ze się bali to zrobić! I oby tak było...

Elizabeth rozmawia ze swoim strachem bardzo przyjaźnie i delikatnie. Wita go i czasem uśmiecha się do niego "dziękuję ci bardzo za to, że tak o mnie dbasz i nie chcesz, żeby coś złego mi się stało. Doceniam to. Ale dziś twoje usługi nie są tak potrzebne, bo pisze tylko wiersz, nikt nie umrze, na pewno".

I mówi do swojego strachu coś mega pięknego:
"możesz iść ze mną, ale ja to i tak zrobię"

Od siebie dodam czego się nauczyłam od mądrzejszych, że jeśli chodzi o emocje, które do mnie przychodzą i czasem mnie zalewają, to ja już wiem, że one wszystkie są potrzebne. Jedynie co mogę zrobić to je zaakceptować, upewnić się czy są ADEKWATNE do sytuacji i podążyć za informacją, którą za sobą niosą. Nawet jeśli nie są adekwatne, to uprzejme powitanie ich jest kluczem do mojego lepszego samopoczucia.

Wracając do wywiadu, w nowej książce Elizabeth, pt. "Wielka Magia" ("Big Magic") jest cytat wyróżniony przez Marie: "odnalezienie twojego prawdziwego celu polega na podjęciu decyzji, jakim smak gównianej kanapki naprawdę jest dla Ciebie" (tłumaczenie własne, org. "finding your true purpose is really about deciding which flavor of the shit sandwitch you're really in for"). Chodzi o to na jakiego rodzaju poświęcenia jesteś gotów, żeby osiągnąć swoje marzenia, swój cel.

Panie mówią też o perfekcjonizmie, ale co ważniejsze, o tym, że osiągnięcie naszego celu polega tak na prawdę nie tylko na odpuszczeniu perfekcjonizmu, ale na naszej dyscyplinie oraz na umiejętności wybaczania sobie. Żeby być dla siebie samym człowiekiem.

I na koniec wspaniała lekcja: żeby dawać z siebie wszystko w trakcie tworzenia, ale żeby odpuścić, gdy już się wypuści to na świat. Nie patrzeć na krytyków, mieć gdzieś hejterów i komentarze, bo nie mam na to wpływu. Po wypuszczeniu na świat moje dopieszczane dzieło przestaje być już moim dzieckiem i niech nie boli mnie co ktoś z tym zrobi, bo nie mam na to wpływu. Wpływ mam na proces tworzenia i wtedy daję z siebie wszystko.

Ale może najlepiej, jak sami obejrzycie (napisy tylko angielskie). Wywiad na YouTube tutaj.

 

Leave a Reply