dźwięki

with Brak komentarzy

Pamiętam jak siedziałam na open space w korporacji (fabryce jak mawiał jeden kolega z pracy) i dochodziło do mnie dużo dźwięków...

Czasem więcej, niż tego potrzebowałam, szczególnie, gdy miałam skupić się, kreatywnie zadziałać. A to dzwoniący komuś telefon, a to inna osoba śmiejąca się na głos, albo szepty dwa biurka dalej. I tak miałam szczęście, bo siedziałam troszkę dalej od drzwi wejściowych na piętro. Pamiętam przemożną frustrację koleżanki, która siedziała vis a vis tych drzwi i za każdym razem gdy trzaskały, prawie podskakiwała na fotelu.

Były tez dni, kiedy w ogóle mi nic nie przeszkadzało. Zapewne wtedy miałam po prostu dłuższy lont i nie wybuchałam w ogóle, albo byłam od tego bardzo daleka. Mówię tak o stanie, gdy emocje są zbalansowane, ja w miarę wyspana i zrelaksowana bez bata nad głową w postaci terminów, stosów emaili pozostawionych bez odpowiedzi itp.

Gdy jednak mój dynamit groził wybuchnięciem odpalałam sobie tę medytację. I wtedy okazywało się, że te dźwięki w około są tylko dźwiękami i tak samo jak mogę je zauważać, mogę też dać im po prostu być w moim otoczeniu. Wybór należy do mnie.

Zapraszam Cię do tej medytacji gdy masz ochotę na chwilę uważności. Efekt uboczny? Redukcja stresu.

Spotifly: https://open.spotify.com/episode/4KpzA6KCeb6NEA8ZGA5DEV

Spreaker: https://www.spreaker.com/user/14288625/medytacja-sluchania-dzwiekow

YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=7EaGyF6I7Ro 

Leave a Reply